wtorek, 7 czerwca 2011

Fajka mniej szkodzi cz. 1

Ostatnio mam jeszcze jedno miejsce a raczej okoliczność do bardzo przyjemnego palenia fajeczki.
Z pracy do domu mam ok. 25km samochodem. Mogę jechać krajówką, jednak często skręcam na polne drogi, zapalam fajeczkę, uchylam okno, włączam reduktor i tak powolutku jadę sobie pykając od czasu do czasu. Nie raz zatrzymuję się przy polanie i patrzę na antylopy (znaczy się sarny) skubiące trawkę lub poszukujące czegoś do jedzenia pod śnieżną kołderką. Dojeżdżam zabłoconym po okna samochodem pod dom, wystukuję popiół o próg auta i juz zrelaksowany wchodzę do domu. A myśli moje krążą wokół kolejnej fajeczki :-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza